Z PERSPEKTYWY SARY :
Obudziły mnie delikatne pocałunki na mojej szyi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam loczka, który się lekko uśmiechał i nie przerywał swojej czynności.
- Hej. - szepnęłam
- Cześć królewno. - szepnął i mimowolnie się uśmiechnął - Jak się spało? - zapytał
- Dobrze, a Tobie? - mruknęłam i odwzajemniłam uśmiech
- Przy Tobie najlepiej. - przybliżył się do mnie.
- Oj. - zarumieniłam się
- Nawet nie wiesz co ja przeżywałem jak Ciebie nie było. - szepnął a ja go przytuliłam.
- Harry.. - chciałam dokończyć, ale on mi przerwał.
- Wiem, musiałaś. - warknął.
- No tak, ale teraz nie o to mi chodzi.- zaśmiałam się - ja też bardzo tęskniłam.
- Trzeba zaprosić do nas kiedyś Julie. - uśmiechnął się pokazując przy tym dołeczki.
- Wiem. - burknęłam
- Kocham Cię. - powiedział mi na ucho, a po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze, objął mnie w pasie i pocałował w głowę.
- Ja Ciebie też Harry. - szepnęłam.
- Która godzina? - zapytał, a ja spojrzałam na zegarek
- 8 : 20 - burknęłam - a dzisiaj jest poniedziałek ? - zapytałam
- Tak. - odpowiedział
- Cholera. - krzyknęłam i wstałam bardzo szybko z łóżka i zarzuciłam na siebie szlafrok
- Co się stało ? - zapytał zdezorientowany
- Muszę iść do szkoły. - warknęłam i zaczęłam szybko się pakować.
- Ale musisz? - zrobił smutną minkę.
- Ostatni rok. Więc muszę. - znowu warknęłam.
- Szkoda. - zrobił dziwną minę - na którą masz? - zapytał
- Na 9. - burknęłam
- Podrzucić Cię?
- Jak chcesz. - powiedziałam
- Okej to idź się ubrać, a ja Cię podwiozę. - wstał z łóżka
- Dzięki i Ty też się ubierz. - zaproponowałam i poszłam do mojej łazienki w pokoju. Ubrałam się w <KLIK> , umyłam zęby i lekko się umalowałam. Wyszłam z łazienki gdzie Harrego już nie było, wzięłam torbę i poszłam na dół do kuchni.
- Dzień dobry. - przywitałam się z wszystkimi
- Hej. - powiedzieli wszyscy razem a ja wzięłam do ręki naleśnika.
- Gdzie Ty idziesz? - mruknął Niall.
- Do szkoły Niallerku. - uśmiechnęłam się słodko.
- Aha. - burknął a ja zjadłam naleśnika popijając sok pomarańczowy.
- Rodziców jeszcze nie ma? - zapytałam cichutko Liama
- Nie. - uśmiechnął się.
- Martwię się. - powiedziałam cicho.
- Nie martw się, na pewno za niedługo przyjadą. - powiedział z uśmiechem.
- Dzięki. - w tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi - Otworzę. - powiedziałam, wstałam z miejsca i ruszyłam do drzwi. Nacisnęłam klamkę i drzwi się otworzyły. Zobaczyłam dwóch policjantów.
- Dzień dobry. Pani Sara Rain ? - zapytał jeden z policjantów.
- Tak, ale o co chodzi? - zapytałam unosząc jedną brew do góry
- Możemy wejść? - zapytał drugi policjant.
- Tak, oczywiście. - Otworzyłam szerzej drzwi i pokazałam ręką żeby weszli. - Zapraszam. - pokazałam im ręką na salon i poszłam za policjantami. Niestety w salonie siedziało całe 1D i prze urocza blondynka. Myślę, że wyczuliście ten sarkazm.
- A więc przyszliśmy poinformować Panią, że Pani rodzice i siostra mieli wypadek. - powiedział policjant, usiadł na fotelu i ściągnął czapkę.
- Że co?! Jak to?! Co się stało?! - krzyknęłam a do moich oczu napłynęły łzy.
- Wjechała w nich ciężarówka i niestety nikt nie przeżył. Przykro mi. - powiedział drugi policjant.
- Ale...Ale...Jak to? - zaczęłam płakać.
- Przykro mi. - powiedział policjant, wstali z miejsca i sami skierowali się do wyjścia - do widzenia. - wyszli
Mój świat się załamał. Nogi odmówiły posłuszeństwa i widziałam tylko zamazany obraz. Wiecie jakie to uczucie stracić rodzinę m.in. siostrę i rodziców? Osoby, które się kocha? Byłam w totalnym szoku, nie wiedziałam co mam zrobić. Zostałam sama...
- Sara... - szepnął Niall i od razu mnie przytulił.
- Co ja zrobię?! - wymamrotałam przez płacz - Nie mam już nikogo. - fala łez ponownie przyszła
- Masz nas, my jesteśmy Twoją rodziną. - powiedział i mocniej przytulił
- Powiedzcie, że to tylko sen. Proszę. - uderzyłam Nialla lekko w klatę.
- Wybacz, ale nie mogę Ci tak powiedzieć, bo Cię okłamie i będzie jeszcze gorzej. - powiedział, a raczej szepnął.
- Nie poradzę sobie rozumiesz?! - powiedziałam ledwo słyszalnie i wytarłam łzy
- Jestem przy Tobie, wszyscy jesteśmy. - wyszeptał mi do ucha i zaczął gładzić mnie po plecach.
- Dziękuje. - oderwałam się od blondyna i poszłam do Harrego.
- Kochanie, współczuje. Ja... ja nie wiem co mam powiedzieć. Jestem sam w szoku. - wyszeptał mi do ucha a ja usiadłam obok niego na kanapie i przytuliłam się do jego torsu.
- Dlaczego to mnie spotkało ? - zapytałam i znowu wybuchałam płaczem
- Tak musiało być, po prostu. - szepnął i mocno mnie przytulił
- Nie wytrzymam tutaj sama, cisza mnie zniszczy. - wytarłam łzy, ale na marne, bo kolejne cisnęły mi się do oczu.
- Zamieszkasz z nami. - pocałował mnie w czoło.
- Na prawdę mogę? - spojrzałam na niego
- Tak, możesz. - wtrącił się Liam
- Dziękuje wam, nie wiem co bym bez was zrobiła! - wymamrotałam
- Kochamy Cię! - powiedzieli wszyscy chłopcy.
Czy to niesamowite? Jak oni wiedzą co powiedzieć w tym samym czasie? Zaskakują mnie, co raz bardziej. Nie wiem jak mogłam ich kiedyś nienawidzić, przecież słodziaki z nich prawda? Umieją śpiewać, kochają swoje fanki DIRECTIONERS, dbają o swój wygląd. To są prawdziwi przyjaciele, którzy zawsze i wszędzie sobie pomogą i nikt ich nie rozdzieli. A na pewno żadna dziewczyna... Położyłam zapłakaną głowę na kolana Harrego. Płakałam jeszcze długo, Harry był przybity i pomagał mi po prostu tym, że był blisko. A inni starali się rozśmieszyć chociaż nie wychodziło im to, bo nawet nie wiedzieli jak to zrobić. Im również nie było łatwo. Przywiązali się do nich, a teraz ich nie ma. Nie ma ich menadżera i nie będzie. Smutne, ale prawdziwe, były to 3 najważniejsze osoby w moim życiu umarły. Ciężko mi o tym mówić. Harry przytulił mnie do siebie i bawił się moimi rękami, a po chwili usnęłam.
ROZDZIAŁ 10 <3
FLAKI Z OLEJEM OGÓLNIE WIĘC WYBACZCIE :(((( <3 DRAMAT HAHAHA XD
ROZDZIAŁY BĘDĘ SIĘ POJAWIAŁY W WEEKEND. TAK POSTANOWIŁAM :3
POZNAŁAM NOWĄ KOLEŻANKĘ KAJE, KTÓRA MA SUPER BLOGA <3 *O*
http://kaja-story.blogspot.com/ ZAPRASZAM DO NIEJ :*
PISAŁAM TEN ROZDZIAŁ Z PONAD 5 GODZIN A I TAK WYSZŁO DZIADOSTWO :/// DŁUŻSZEGO NIE MOGŁAM NAPISAĆ BO BRAK WENY ZNOWU !
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3
POZDRAWIAM
MARTYNA XX
sobota, 23 marca 2013
środa, 13 marca 2013
ROZDZIAŁ 9
Z PERSPEKTYWY SARY :
Muzyka (przed przeczytaniem włącz muzykę)
...Chciałam wyjść z tego pokoju, zamknąć się w pokoju, ale nie mogłam. Blondynka podeszła do Horana, usiadła mu na kolanach i zaczęła go namiętnie całować, a on to odwzajemnił. Zdziwiło mnie to bardzo, ponieważ parę godzin temu całował się ze mną. Nie chciałam płakać przy chłopakach. Chciałam pokazać że jestem silna. Chociaż nie potrafiłam, cholernie mnie to bolało a moje serducho rozsypało się na miliony kawałeczków. Znacie to uczucie, jak wam na kimś bardzo zależy a oni nas okłamują? Lub robią rzeczy, których bardzo żałujemy np. Ja żałuję tego, że go pocałowałam. Chciałabym cofnąć czas, ale nie dam rady. Trzeba żyć dalej, popełniamy błędy ale po to one są żeby się na nich uczyć. Wyrwałam się z uścisku Harrego, wstałam i powiedziałam :
- Ja już idę spać, dobranoc wszystkim! - i pobiegłam do pokoju
- Dobranoc Saro. - powiedzieli chórem.
Otworzyłam drzwi do mojego pokoju, zapaliłam światło, rzuciłam się na łóżko, wtuliłam się w poduszkę, zaczęłam płakać i cicho szlochałam. Po chwili usłyszałam, że drzwi się otwierają, nie obchodziło mnie kto to był, a tym bardziej nie obchodził mnie Niall i jego nowa miłość.
-Ej Sara! Mogę wejść? - usłyszałam głos Harrego
-Jeżeli musisz. - odpowiedziałam oschle i wytarłam szybko łzy, żeby nie było widać, że płakałam
- Dlaczego wyjechałaś? - spytał siadając obok mnie
- Harry... - chciałam dokończyć, ale on mi przerwał
- Odpowiedz normalnie i szczerze. Proszę Cie. - powiedział cicho
- Dobrze. -westchnęłam i podparłam się na łokciach - A więc wyjechałam, ponieważ chciałam żebyś był szczęśliwy i Niall też, chociaż widzę, że już jest i życzę mu szczęścia - otarłam łzę.
- Wiedziałaś, przecież że Cię kocham. - zaszkliły mu się oczy.
- Wiem Harry, przepraszam. Jestem głupia. - burknęłam
- Nie jesteś głupia, jesteś po prostu egoistką. Nie pomyślałaś co będzie ze mną, cholernie się o ciebie bałem, tęskniłem, prawię umarłem a ty nic, żadnego znaku życia. - powiedział i łza poleciała mu po poliku.
- Umierałeś? A Jakoś same połączenia były od Nialla. - powiedziałam.
- Dzwoniłem tysiące razy z telefonu Nialla z nadzieją, że chociaż od niego odbierzesz. - złapał mnie za rękę
- Na prawdę? - znowu zaczęłam płakać.
- Tak na prawdę, ale wiedziałem, że jesteś bezpieczna. - lekko się uśmiechnął.
- Niby skąd? - spytałam unosząc jedną brew go góry.
- Nie powiem... - odpowiedział.
- Harry proszę. - zrobiłam słodkie oczka.
- Ehh... no ok. - przewrócił oczami - Julia poinformowała mnie, że jesteś z nią. - uśmiechnął się.
- Kto? Julia?! - spytałam trochę unosząc głos.
- Tak ona. - odpowiedział.
- Jak ona mogła! - zacisnęłam mocniej dłoń Harrego. To był impuls.
- Spokojnie! - uspokoił mnie gładząc ręką po ramieniu - Julia to moja kuzynka, opowiedziała mi, że uciekłaś z domu, z naszego życia, żebyś my bili szczęśliwy, rozmawiałem z nią codziennie wieczorem przez telefon, pytałem jak się czujesz i tak dalej, obiecała mi, że nic Ci nie powie. Poprosiłem ją o to żeby Cię namówiła na powrót i jesteś. - powiedział a ja znowu się rozkleiłam.
- Ale... - znowu Harry mi przerwał.
- Ciii... - położył palec na moich ustach - Ważne, że wiedziałem co się z Tobą dzieje. - powiedział przybliżając się do mnie.
- Dziękuje. Mimo, że nie miałam cię blisko, dbałeś o mnie. Bardzo Ci dziękuje - wyszeptałam mu na ucho.
- Nie ma za co skarbie, dla Ciebie nawet oddałbym życie. - przybliżył się jeszcze bardziej.
- Harry? - spytałam
- Tak? - odpowiedział pytanie na pytanie.
- Będziesz ze mną spał? - spytałam trochę się rumieniąc.
- Oczywiście. - lekko musnął moje wargi, tak delikatnie, że prawie nie poczułam.
- Dziękuje. Brakowało mi twojego ciepła. - wytarłam ponownie łzy.
- A mi Cie całej brakowało. - wyszeptał mi do ucha, a mi przeszły przyjemne dreszcze.
- Pocałuj mnie! - powiedziałam a dopiero po chwili zorientowałam się co powiedziałam. Loczek uniósł obie brwi do góry jako pytanie czy na prawdę chcę i czy może to zrobić. Kiwnęłam twierdząco głową, a zielonooki wpił się w moje malonowe usta. Nasze języki toczyły walkę. Objęłam rękami jego szyję, a on przybliżył się do mnie i lekko się na mnie położył. Czułam się niesamowicie, bardzo mi tego brakowało, cholernie za nim tęskniłam, ale już jestem i nie zamierzam go opuścić. Już nigdy. Nie będę nigdy z Niallem i będę mu życzyć szczęścia. Mimo, że uczucie do niego nadal trwa, będę z Harrym i zapomnę o blondynie.
Taki mam zamiar, zobaczymy czy mnie się uda.
- Aaa - przerwał pocałunek - dzisiaj twoich rodzice nie wrócą na noc. - powiedział i lekko się uśmiechnął pokazując przy tym dołeczki.
- A gdzie oni są? - spytałam
- W domku nad jeziorem. Pojechali wypocząć i mieliśmy zająć się waszym domem, wiem głupi pomysł, ale warto spróbować. - powiedział spokojnie
- A to może nawet lepiej. - szepnęłam mu na ucho i lekko się uśmiechnęłam
- Co proponujesz? - spytał poruszając zabawnie brwiami na co parsknęłam śmiechem.
- Aaa nic... - zaśmiałam się
- No powiedz. - przyłożył głowę do mojego czoła .
- Nie. - zaprzeczyłam.
- Tak.
- Nie.
- Tak. - powiedział poważnie.
- Nie. - odpowiedziałam
- Okej jak chcesz... - udawał obrażonego.
- Harry nie obrażaj się. - złapałam go za policzki.
- Żartowałem. - powiedział i zaczął mnie łaskotać. Krzyczałam przez śmiech żeby mnie puścił, ale on się nie poddawał i zaczął się śmiać razem ze mną.
- Ha... Ha... Harry... puść! Zrobię co zechcesz tylko puść! - krzyknęłam przez śmiech.
- Wszystko? - puścił mnie i podniósł obie brwi do góry.
- Tak. - wymamrotałam.
- Daj buziaka! - powiedział nastawiając usta na pocałunek. Musnęłam lekko jego usta, a on przemienił to w namiętny pocałunek.
- Pragnę Cie Sara. - wyszeptał mi do ucha
- No to na co czekasz? - zaśmiałam się
- Na pewno tego chcesz? - spytał tak jakby zmartwiony
- Tak. - uśmiechnęłam się
Harry ponownie wpił się w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek a po chwili nasze ubrania leżały gdzieś na ziemi.
- Stop! - zatrzymałam Harrego, który chciał właśnie rozbierać mi bieliznę
- O co chodzi? Myślałem że tego chcesz? - powiedział z szybszym oddechem
- Tak chcę, ale poczekaj chwilę. - otworzyłam szafkę i wyciągnęłam z niej małe opakowanie, które nas miało zabezpieczyć. Po chwili Harry ubrał na swojego przyjaciela prezerwatywę i oddałam się Harremu...
***
Po stosunku położył się bezsilnie obok mnie, objął ramieniem a ja wtuliłam się w jego tors, delikatnie bawił się końcówkami moich włosów co wywołało u mnie przyjemny dreszczyk.
- Kocham Cię. - wyszeptał mi do ucha i złożył na moim czole pocałunek.
- Ja ciebie też Harry. - uśmiechnęłaś się pod nosem.
- Zapomnij o Niallu. - powiedział cicho
- Wiem zapomnę, nie mówmy o nim proszę. - powiedziałam również cicho.
- Przepraszam. - warknął tak jakby sam na siebie.
- Nie szkodzi. Teraz liczysz się Ty Harry. - pocałowałam go w ramie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłem. - powiedział łamiącym się głosem
- Ej przestań! Nie zostawię Cię już. - wyszeptałam składając pojedyncze pocałunki na jego pięknie wyrzeźbionej klacie.
- Czyli oficjalnie jesteśmy parą? - zapytał
- A chcesz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Jasne, że chce, a Ty chcesz? - spytał
- Oczywiście! - odpowiedziałam i wtuliłam się jeszcze mocniej w Harrego. Opuszkami palców masował mnie po plecach co wywołało u mnie jeszcze większą senność. Po kilku minutach usnęłam w ramionach mojego księcia i udałam się w krainę Morfeusza...
ROZDZIAŁ 9 <3
PRZEPRASZAM, ŻE NIC NIE DODAWAŁAM, ALE WENA MNIE TOTALNIE OPUŚCIŁA DOPIERO TERAZ COŚ WRÓCIŁO TAKIE FLAKI Z OLEJEM :(((( JESZCZE RAZ BARDZO PRZEPRASZAM!!!! WIEM KRÓTKI, ALE JUTRO SZKOŁA :C
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE, KTÓRE ZNACZĄ DLA MNIE BARDZO WIELE...
1 KOMENTARZ = WENA :D
MAM DLA WAS DWA PYTANIA MIANOWICIE :
1. JAK ZAREAGUJE NA ICH ZWIĄZEK NIALL ?
2. ZAŁOŻYĆ ASK'A DLA POSTACI ?
KOCHAM <3
POZDRAWIAM - MARTYNA XX
poniedziałek, 4 marca 2013
ROZDZIAŁ 8
3 miesiące później :
Z PERSPEKTYWY SARY :
Minęły już trzy miesiące, znalazłam prace w klubie, wynajmuję mieszkanie z współlokatorką - najlepszą przyjaciółką Julią. Było mi trochę przykro, że nie odzywałam się do rodziców, Roksany, Harrego, ale chciałam sobie w pewnym sensie odpocząć. Następnego dnia miałam wolne więc, ubrałam się w <KLIK> , lekko pomalowałam, a włosy rozpuściłam. Wyszłam. Szłam rozgrzanymi przez słońce ulicami Mediolanu, podziwiałam piękny krajobraz. Stwierdziłam, że mój mózg potrzebuję dotlenienia, więc wybrałam się do parku. Usiadłam pod wielkim dębem i sama nie wiem dlaczego po policzkach ciekły mi łzy smutku i rozpaczy. Tęskniłam za rodziną, wiedziałam że cierpią przeze mnie. Nagle usłyszałam śpiew, który był wyrazem mojego smutku, jakby ktoś czytał to co czuje, co ściska moje małe, skamieniałe serduszko, które ocieplał Harry i Niall swoją obecnością i czułością. Teraz kiedy ich nie ma moje życie nie najmniejszego sensu, nie jestem bezpieczna, czuje się samotna. Wiedziałam, że sama do tego doprowadziłam. Szybko wstałam z rozgrzanej o słońca trawy i udałam się do pierwszego, lepszego sklepu z biletami. Kupiłam bilet powrotny do Londynu, a w głowie układałam scenariusz co powiem rodzinie, loczkowi i blondynowi. Wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Jakiś głos w głowie, kazał mi ubrać na siebie za dużą bluzę Nialla, lecz wiedziałam, że gdyby Harry mnie w niej zobaczył to od razu się wściekł, więc jej nie ubrałam.
Postanowiłam się ucywilizować i włączyłam stary telefon, szybko go wyciszyłam, ponieważ zaatakowały mnie "piski", które oznaczają, że dostałam sms'a. Sms'a?? Nie! Było 3452 smsów - wszystkie od Nialla i 4667 połączeń nieodebranych znowu wszystkie od blondaska jedynie kilka od Harrego. Przeczytałam pierwszy lepszy sms o treści :
"SARA ODEZWIJ SIĘ! DAJ ZNAK ŻE ŻYJESZ! CO KOLWIEK
BŁAGAM..."
Pamięta o mnie. W tym samym momencie poczułam ponownie wibrację urządzenia. Cholera zupełnie zapomniałam, że dostał potwierdzenie odczytu. Wzięłam kartkę i napisałam list do Julii
Droga Julio!
Postanowiłam, że wracam do Londynu, nie zapomnę o Tobie
nigdy! Dzwoń kiedy chcesz, pisz cokolwiek tylko żeby się kontaktować.
Przepraszam za moje humorki i że musiałaś mnie znosić moje płacze
po nocach i w ogóle. Dziękuje że ze mną byłaś, że mnie wspierałaś,
będę tęsknić, cholernie tęsknić.Odwiedź mnie kiedyś w Londynie!
Kocham Cię Sara...
Wzięłam walizki, poszłam na stację kolejową. Tak poszłam, bo miałam 5 minut drogi na nogach więc nie opłacało się zatrzymywać taxi. Po 15 minutach wsiadłam do znienawidzonej przeze mnie maszyny i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Z PERSPEKTYWY NIALLA
(w tym samym czasie)
Radość ogarnęłam całe moje ciało, zacząłem skakać po łóżku i krzyczeć jak głupi.
N: ONA ŻYJE!! Przeczytała sms'a! - krzyknąłem
A jeśli to nie ona? Jeśli ktoś znalazł jej telefon? Miałem mnóstwo pytań, na które nie znałem odpowiedzi. Nie wiedziałem co z nią jest, tęsknie za nią, za jej pięknymi oczami, malinowymi ustami, jej dotykiem.
Szybko wybrałem jej numer i kliknąłem zieloną słuchawkę.
ROZMOWA. :
S: Słucham? - powiedziała trochę zaspanym głosem
N: Sara! Wiesz jak się martwiłem! Gdzie ty do cholery jesteś?
S: Niall, spokojnie! Jestem w pociągu, wracam do domu, byłam w Mediolanie. Przepraszam za wszystko! Tęsknie...
N: Kiedy będziesz na miejscu?!
S: Za około 15 minut, a co ?
N: Przyjadę po ciebie! Gdzie wysiadasz?
S: Na Green Street. Dziękuje jesteś kochany!
N: No to ja już jadę! Na razie myszko!
S: Pa blondasku!
Szybko się rozłączyłem i zacząłem krzyczeć jak głupi m.in. "ONA ŻYJE!!" , "WRESZCIE WRACA!!" .
Uśmiechałem się jak głupi, przebrałem się bardzo szybko i pojechałem po moją najlepszą księżniczkę na świecie.
Z PERSPEKTYWY SARY :
Zdałam sobie sprawę, że to Niall jest moim tchnieniem. To z nim czułam, że żyję. Gdy wyznał mi miłość w parku i ten pocałunek czułam się jak w siódmym niebie. Kocham go, teraz już to wiem i jestem pewna, on się starał żeby mnie odzyskać, żeby mnie zobaczyć, skontaktować. A Harry? Kilka połączeń, tak jak by w ogóle mnie nie było. Pociąg zatrzymał się niespodziewanie szybko. Wzięłam walizki i wysiadłam z pociągu, rozejrzałam się i od razu go zobaczyłam, szybko do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyje i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Oderwałam się od niego i namiętnie pocałowałam jego spierzchnięte usta.
Z PERSPEKTYWY NIALLA :
Ona mnie pocałowała? Tak pocałowała, sama! Kocham ją, tak bardzo ją kocham i nie pozwolę jej już nigdzie uciec. Będzie przy mnie. Czułem mój ulubiony smak malin, byłem zdziwiony takim obrotem sprawy, ale mi to pasowało, objąłem ją i odwzajemniłem delikatnie tak długo wyczekiwany pocałunek.
Z PERSPEKTYWY SARY :
Pocałowałam go, dlaczego? Żyłam chwilą, chociaż długo na ten pocałunek czekałam. Oderwałam się od Horana i promiennie się uśmiechnęłam. Niall wziął ode mnie walizki i poszliśmy do czarnego BMW. Jechaliśmy w ciszy, nie wiedziałam co powiedzieć, układałam sobie nowy scenariusz w głowie co powiem mamie, tacie i Jessice. Moje rozmyślenia przerwał milutki głos niebieskookiego.
- Jesteśmy! - powiedział
- Co? - powiedziałam ironicznie - Przepraszam - potrząsnęłam lekko głową - Już?!
- Nie bój się - złapał mnie za rękę - Jestem przy tobie!
- Dzięki. - powiedziałam z przyspieszonym oddechem.
- Chodź! - wysiadł z auta i szybko podbiegł do moich drzwi żeby je otworzyć. Delikatnie je uchylił a ja wyszłam, szłam bardzo powoli w kierunku domu.
- Nie! Nie jestem gotowa! - zatrzymałam się
- Nie bój się skarbie! - podszedł do mnie i lekko przytulił
- Co powie moja rodzicielka? A jak mnie nie będzie chciała widzieć po tak długim czasie? - spytałam zdenerwowana.
- Nie denerwuj się! Na pewno będzie chciała! - lekko się uśmiechnął - chodź już! - złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka i od razu usłyszałam krzyki i śmiechy. Chłopaki. Wiedziałam że to oni. Ścisnęłam mocniej dłoń Horana i zaczęłam drżeć.
- Jestem! - krzyknął Niall
- No wreszcie jesteś! - usłyszałam głos Zayna, który zaczął się zbliżać do korytarza. Chciałam się wycofać, uciec znowu, niestety było już za późno. Malik wparował na korytarz, zobaczył mnie, zatrzymał się i stanął jak słup. Nie odzywałam się, spuściłam po prostu głowę.
- SARA!! - po chwili krzyknął Zayn i po tych słowach podbiegł do mnie i mocno przytulił.
- Co? Jaka Sara? - po chwili wszedł do pomieszczenia Liam - Jezu! Sara to ty! - krzyknął i mnie przytulił.
- Tak to ja. - odpowiedziałam i wtuliłam się w chłopaka. Zdjęłam buty i poszłam do dobrze znanego mi salonu - A gdzie rodzice? Jessica?
- Rodzice wrócą wieczorem razem z Jessicą, pilnujemy domu - wyszczerzył się Zayn
- Mhm.. - mruknęłam - Stęskniłam się za wami!
- My za tobą też - powiedział Malik razem z Liamem. Usiadłam między nimi i oglądaliśmy jakiś film. Po 20 minutach do domu ktoś wszedł, serce zaczęło bić mi mocniej, ponieważ wiedziałam że mogą być to rodzice.
Pomyliłam się, do pokoju wszedł Harry z jakąś blondyną. Zauważył mnie, jego nogi odmawiały posłuszeństwa, nie mógł zrobić żadnego kroku, było to widać. Spuściłam głowę, nie chciałam patrzeć w jego piękne zielone oczy.
- Sa...Sa...Saraaaa - powiedział jąkając się
- Wróciłam. - powiedziałam patrząc na Nialla.
- Nawet nie wiesz jak się martwiłem! Gdzie ty byłaś?! Zostawiłaś mnie! - podszedł do mnie i klęknął obok mnie.
- Harry przepraszam, chciałam po prostu żebyście ułożyli sobie życie, bo ja to utrudniam.
- Wcale że nie - przytulił mnie i pocałował w policzek. Łzy popłynęły po moich policzkach, a oczy blondynki tryskały złością i za razem zazdrością...
ROZDZIAŁ 8 <3
PODOBA SIĘ? JEDEN KOMENTARZ = WENA ! JEST TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE :*
AUTORKI :
JULIA BISAGA,
MARTYNA KURZAK
DZIĘKUJE CI JULIA ZA POMOC ! *.* kocham <3333 !
POZDRAWIAM MARTYNA xx
- My za tobą też - powiedział Malik razem z Liamem. Usiadłam między nimi i oglądaliśmy jakiś film. Po 20 minutach do domu ktoś wszedł, serce zaczęło bić mi mocniej, ponieważ wiedziałam że mogą być to rodzice.
Pomyliłam się, do pokoju wszedł Harry z jakąś blondyną. Zauważył mnie, jego nogi odmawiały posłuszeństwa, nie mógł zrobić żadnego kroku, było to widać. Spuściłam głowę, nie chciałam patrzeć w jego piękne zielone oczy.
- Sa...Sa...Saraaaa - powiedział jąkając się
- Wróciłam. - powiedziałam patrząc na Nialla.
- Nawet nie wiesz jak się martwiłem! Gdzie ty byłaś?! Zostawiłaś mnie! - podszedł do mnie i klęknął obok mnie.
- Harry przepraszam, chciałam po prostu żebyście ułożyli sobie życie, bo ja to utrudniam.
- Wcale że nie - przytulił mnie i pocałował w policzek. Łzy popłynęły po moich policzkach, a oczy blondynki tryskały złością i za razem zazdrością...
ROZDZIAŁ 8 <3
PODOBA SIĘ? JEDEN KOMENTARZ = WENA ! JEST TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE :*
AUTORKI :
JULIA BISAGA,
MARTYNA KURZAK
DZIĘKUJE CI JULIA ZA POMOC ! *.* kocham <3333 !
POZDRAWIAM MARTYNA xx
sobota, 2 marca 2013
ROZDZIAŁ 7
Z PERSPEKTYWY SARY
Znasz to cholerne uczucie kiedy myślisz że wszystko jest dobrze a tak na prawdę nic nie jest?
Nie chciałam tego, nie chciałam że on się we mnie zakochał bo wiedziałam że będzie cierpieć.
Muszę wyjechać. Tak zniknę z ich życia i pokochają kogoś innego. Chce żeby Niall był szczęśliwy, Harry również. Usiadłam na ławce i płakałam jak małe dziecko, chciałam się komuś wyżalić, ale nie miałam komu, nie było tu nikogo kogo bym znała a tym bardziej nie było tu mojej najlepszej przyjaciółki. Było mi zimno, ale nie chciałam jeszcze wracać bałam się spojrzeć w te zielone tęczówki, które mnie zawsze uwodzą.
- Co taka młoda dama robi tutaj o tak później porze ? - usłyszałam męski głos za sobą, wystraszyłam się, serce zaczęło bić mi szybciej, cała drżałam w końcu było ciemno a ja nie znałam tego chłopaka może to jakiś gwałciciel ?! wytarłam łzy i powiedziałam bardzo cichutkie "nic".
Chłopak usiadł koło mnie i spojrzał w moje zapłakane oczy.
- Jestem David Anderson - powiedział piękny chłopak o niebieskich oczach, z grzywką, pięknym uśmiechem i podał mi rękę na przywitanie
- Ja jestem Sara Rain - złapałam jego cieplutką dłoń i przywitałam się
- Co tu robisz? - spytał
- Nic - powiedziałam bez żadnych uczuć i westchnęłam dość głośno
- Opowiedz mi coś o sobie! - zaproponował
- A więc jestem zwykłą dziewczyną, mam 17 lat, mieszkam w Londynie, a tutaj jestem tylko na wakacjach ze znajomymi, mam młodszą siostrę Jessice, mam rodziców i pieprzy mi się życie - westchnęłam - hmmm... to chyba tyle teraz ty! - lekko się uśmiechnęłam
- Jestem normalnym chłopakiem, mam 18 lat, też mieszkam w Londynie, tutaj przyjechałem do babci za parę dni wracam, nie mam rodzeństwa, mama zmarła, tata ciągle pracuje i nie ma go w domu. - powiedział na jednym wdechu - Co się stało ?
- Mój najlepszy przyjaciel mnie kocha, a jego przyjaciel do mnie zarywa, to strasznie skomplikowane. Nie wiem co czuje, jest mi cholernie trudno. - Znowu zalałam się łzami. Wiedziałam że mogę mu powiedzieć wszystko, chociaż znałam go parę minut, czułam się bezpieczna.
- Ej maleńka nie płacz. - powiedział, przytulił mnie i pogładził po głowie - posłuchaj głosu serca. - powiedział to i po tych słowach wskazał na serce.
- Wyjadę, znajdę prace stanę się odpowiedzialna - powiedziałam wtulając się w niego.
- Na pewno chcesz uciec od problemów? - dalej gładził mnie po głowie.
- Tak, to jest jedyne rozwiązanie. - mruknęłam
- Zostawisz mnie? - zaśmiał się cicho i zrobił smutną minkę.
- David... - oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy - przepraszam, no ale cię nie znam, a ja muszę to zrobić.
- Wiem, żartowałem. Ale poznamy się prawda? - uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów
- Jasne - odwzajemniłam uśmiech
- Idziemy się przejść? - spytał
- Możemy iść - odpowiedziałam i wstałam z ławki, zrobił to samo, objął mnie ramieniem i poszliśmy.
Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, próbował mnie rozśmieszyć i nawet wychodziło mu to.
- Powinnam już wracać, pewnie się martwią. - powiedziałam zatrzymując się, wyjęłam telefon, było parę nieodebranych połączeń ale zignorowałam to i spojrzałam na godzinę była 23 30. David poprawił mi humor, z czego się bardzo ciesze.
- Odprowadzić cie? - zapytał
- Z chęcią - uśmiechnęłam się pokazując przy tym swoje dołeczki, odwzajemnił uśmiech i znowu objął moją szyję ręką, było mi o wiele cieplej. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, a po 15 minutach byliśmy już koło mojego domu.
- Dasz mi swój numer? - zapytał
- Jasne. - uśmiechnęłam się, podał mi telefon i zapisałam dobrze mi znane cyferki
- Mieszkasz się blisko moich dziadków. - zaśmiał się
- Serio? A gdzie? - zapytałam
- Tam. - pokazał ręką na parę domów dalej
- No to się super! - Przytuliłam go na pożegnanie - Dobranoc David i dziękuje za dziś.
- Nie ma za co, ja tobie też dziękuje. Dobranoc - powiedział i pocałował mnie po przyjacielsku w czoło, oderwałam się od niego, weszłam do domu, ściągnęłam kurtkę, buty i ruszyłam do salonu.
- Wreszcie jesteś!! - krzyknął Liam, który jako pierwszy mnie zauważył
- No jestem - wywróciłam oczami
- Sara! - krzyknął Harry, który podbiegł do mnie i mnie przytulił
- O co wam chodzi? - spytałam ironicznie
- Długo cię nie było. - powiedział już spokojniej loczek - martwiłem się!
- Bez przesady - zaśmiałam się i poszłam do kuchni gdzie siedziała Roksana, dołączyłam do niej
- Gdzie byłaś? - spytała
- Yyy no na spacerze ? - mruknęłam
- Z kim? - spytała unosząc jedną brew do góry
- Sama?
- Nie prawda! - zaśmiała się - co to był za chłopak ?
- Jaki? - zdziwiłam się, a po krótkiej chwili przypomniałam sobie że chodzi o Davida - Aaa ten, no to David znajomy.
- Jaki David ? - spytał właśnie wchodzący do kuchni Harry
- Znajomy - rzuciłam oschle
- No mam nadzieję - zaśmiał się i podszedł do mnie
- Zazdrośnik! - warknęłam obracając się do niego
- Yyy ja? Nieee - zaśmiał się cicho
- Tak Ty! - przewróciłam znowu oczami
- Pff! Zobaczysz dzisiaj w nocy! - poruszał zabawnie brwiami
- Mhmmmmm... - odpowiedziałam, wstałam z miejsca, poszłam do pokoju, wzięłam moją ulubioną koszule nocną ozdobioną koronką i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, umyłam zęby poczesałam włosy i wyszłam. Zobaczyłam siedzącego Harrego na łóżku, odłożyłam ubrania i poszłam obok niego, przejechałam opuszkami palców po jego torsie, a jemu momentalnie przeszły przyjemne dreszcze, było to widać, uśmiechnęłam się ukazując przy tym rząd białych ząbków. Nie chciałam wyjeżdżać, nie chciałam go tracić, wiem że będę tęsknić, cholernie tęsknić, ale robię to żeby on i Niall byli szczęśliwi.
Będzie brakowało mi jego oczu, ust, jego opiekuńczości, ciepła. Obrócił się do mnie i namiętnie pocałował tak jakby miał być to nasz ostatni pocałunek, w pewnym sensie tak było. Oddałam mu się, postanowiłam zrobić to co on chciał, takie nasze pożegnanie. Położył się na mnie dalej całując, muskał delikatnie moją szyję, czułam jego ręce wszędzie, podobało mnie się to, lubiłam jak to robi. On mnie rozumiał i nie zmuszał do niczego tak i było tym razem. Zszedł ze mnie i położył się obok, przytulił mnie bardzo mocno i wyszeptał do ucha "Kocham Cię". Znowu mnie zamurowało. Dwóch w jeden dzień serio? Wyprowadzka teraz dobrze mi zrobi! Odwróciłam się do niego i spojrzałam w oczy, które chciały mnie pochłonąć, czekał na jakąkolwiek odpowiedź, przysunęłam się do niego i pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek a ja wtuliłam się w jego tors, gładził mnie po plecach, wywołując u mnie senność. Po kilku minutach zasnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o godzinie 10. Westchnęłam dość głośno zapominając o tym że loczek jest koło mnie był taki słodki jak spał. Jego loki było wszędzie a usta lekko otworzone, na ten widok uśmiechnęłam się i wyszłam z łóżka, poszłam do łazienki ubrałam się w <KLIK> , umyłam zęby, włosy lekko pokręciłam i poszłam na dół.
- Cześć. - przywitałam się z Liamem i Roksi
- Dzień dobry - powiedzieli równocześnie
- Co dziś robicie? - spytałam i poszłam do lodówki, wyciągnęłam sok pomarańczowy i wlałam do szklanki.
- Hmm... może pójdziemy wszyscy na zakupy lub na spacer? - zaproponowała Roksana
- Ja odpadam, muszę odpocząć, ale weźcie Hazze!
- Na pewno nie chcesz?
- Nie. - uśmiechnęłam się i wypiłam sok, po czym zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam go i czekałam aż zielonooki przyjdzie. Patrzyłam się w okno i nagle usłyszałam oddech na mojej szyi. Harry.
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje. Chcesz coś na śniadanie?
- Nie jestem głodny, ale dzięki.
- Harry chodź idziemy! - podbiegła do nas Roksana
- Yyy ale gdzie? - zapytał
- Idziemy na miasto. - złapała go za rękę
- A Sara? - zapytał patrząc na mnie
- Nie chce iść - zrobiła dziwną minę a ja na to się cichutko zaśmiałam.
- Czemu nie chcesz iść? - zapytał
- Muszę odpocząć. -odpowiedziałam
- Okej jak chcesz. - podszedł do mnie i zaczął namiętnie całować. Pożegnalny pocałunek. Tak to był pożegnalny pocałunek.
- To pa! - oderwałam się od jego ust
- Pa - puścił mi oczko i wyszedł.
Zerwałam się miejsca i pobiegłam do pokoju. Wzięłam walizkę i spakowałam rzeczy, napisałam szybki list do Harrego "ja Ciebie też kocham Harry! Przepraszam za wszystko i dziękuje. Żegnaj...". Zaczęłam płakać, położyłam list na łóżku i wyszłam. Zatrzymałam pierwszą lepszą taksówkę i poprosiłam żeby taksówkarz zawiózł mnie na stację kolejową. Po 15 minutach byłam na miejscu, zapłaciłam, zabrałam walizkę i wyszłam. Skierowałam się aby kupić bilet do Mediolanu, zapłaciłam i czekałam aż mój pociąg nadjedzie. Po 20 minutach czekania, weszłam do środka i poszłam do swojego przedziału. Zaczęłam znowu płakać, musiałam się stać odpowiedzialna i tak zrobię. Znajdę prace, wynajmę mieszkanie, ponieważ tyle co mam przy sobie mi nie starczy. Wyłączyłam telefon, położyłam głowę na szybie i zasnęłam...
ROZDZIAŁ 7 <3 Nie jestem z niego zadowolona, ponieważ nie wyszedł tak jak chciałam :cc . Dziękuje Julii za to że mnie wspiera i tak dalej <3 ! Może jest trochę krótki, ale weny brak totalnie więc was przepraszam. Proszę kto czyta niech skomentuje, ponieważ daje mi to motywacje!
Pytanie do was : CO BĘDZIE Z NIALLEM ?
Pozdrawiam <3
Martyna xx
Znasz to cholerne uczucie kiedy myślisz że wszystko jest dobrze a tak na prawdę nic nie jest?
Nie chciałam tego, nie chciałam że on się we mnie zakochał bo wiedziałam że będzie cierpieć.
Muszę wyjechać. Tak zniknę z ich życia i pokochają kogoś innego. Chce żeby Niall był szczęśliwy, Harry również. Usiadłam na ławce i płakałam jak małe dziecko, chciałam się komuś wyżalić, ale nie miałam komu, nie było tu nikogo kogo bym znała a tym bardziej nie było tu mojej najlepszej przyjaciółki. Było mi zimno, ale nie chciałam jeszcze wracać bałam się spojrzeć w te zielone tęczówki, które mnie zawsze uwodzą.
- Co taka młoda dama robi tutaj o tak później porze ? - usłyszałam męski głos za sobą, wystraszyłam się, serce zaczęło bić mi szybciej, cała drżałam w końcu było ciemno a ja nie znałam tego chłopaka może to jakiś gwałciciel ?! wytarłam łzy i powiedziałam bardzo cichutkie "nic".
Chłopak usiadł koło mnie i spojrzał w moje zapłakane oczy.
- Jestem David Anderson - powiedział piękny chłopak o niebieskich oczach, z grzywką, pięknym uśmiechem i podał mi rękę na przywitanie
- Ja jestem Sara Rain - złapałam jego cieplutką dłoń i przywitałam się
- Co tu robisz? - spytał
- Nic - powiedziałam bez żadnych uczuć i westchnęłam dość głośno
- Opowiedz mi coś o sobie! - zaproponował
- A więc jestem zwykłą dziewczyną, mam 17 lat, mieszkam w Londynie, a tutaj jestem tylko na wakacjach ze znajomymi, mam młodszą siostrę Jessice, mam rodziców i pieprzy mi się życie - westchnęłam - hmmm... to chyba tyle teraz ty! - lekko się uśmiechnęłam
- Jestem normalnym chłopakiem, mam 18 lat, też mieszkam w Londynie, tutaj przyjechałem do babci za parę dni wracam, nie mam rodzeństwa, mama zmarła, tata ciągle pracuje i nie ma go w domu. - powiedział na jednym wdechu - Co się stało ?
- Mój najlepszy przyjaciel mnie kocha, a jego przyjaciel do mnie zarywa, to strasznie skomplikowane. Nie wiem co czuje, jest mi cholernie trudno. - Znowu zalałam się łzami. Wiedziałam że mogę mu powiedzieć wszystko, chociaż znałam go parę minut, czułam się bezpieczna.
- Ej maleńka nie płacz. - powiedział, przytulił mnie i pogładził po głowie - posłuchaj głosu serca. - powiedział to i po tych słowach wskazał na serce.
- Wyjadę, znajdę prace stanę się odpowiedzialna - powiedziałam wtulając się w niego.
- Na pewno chcesz uciec od problemów? - dalej gładził mnie po głowie.
- Tak, to jest jedyne rozwiązanie. - mruknęłam
- Zostawisz mnie? - zaśmiał się cicho i zrobił smutną minkę.
- David... - oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy - przepraszam, no ale cię nie znam, a ja muszę to zrobić.
- Wiem, żartowałem. Ale poznamy się prawda? - uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów
- Jasne - odwzajemniłam uśmiech
- Idziemy się przejść? - spytał
- Możemy iść - odpowiedziałam i wstałam z ławki, zrobił to samo, objął mnie ramieniem i poszliśmy.
Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, próbował mnie rozśmieszyć i nawet wychodziło mu to.
- Powinnam już wracać, pewnie się martwią. - powiedziałam zatrzymując się, wyjęłam telefon, było parę nieodebranych połączeń ale zignorowałam to i spojrzałam na godzinę była 23 30. David poprawił mi humor, z czego się bardzo ciesze.
- Odprowadzić cie? - zapytał
- Z chęcią - uśmiechnęłam się pokazując przy tym swoje dołeczki, odwzajemnił uśmiech i znowu objął moją szyję ręką, było mi o wiele cieplej. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, a po 15 minutach byliśmy już koło mojego domu.
- Dasz mi swój numer? - zapytał
- Jasne. - uśmiechnęłam się, podał mi telefon i zapisałam dobrze mi znane cyferki
- Mieszkasz się blisko moich dziadków. - zaśmiał się
- Serio? A gdzie? - zapytałam
- Tam. - pokazał ręką na parę domów dalej
- No to się super! - Przytuliłam go na pożegnanie - Dobranoc David i dziękuje za dziś.
- Nie ma za co, ja tobie też dziękuje. Dobranoc - powiedział i pocałował mnie po przyjacielsku w czoło, oderwałam się od niego, weszłam do domu, ściągnęłam kurtkę, buty i ruszyłam do salonu.
- Wreszcie jesteś!! - krzyknął Liam, który jako pierwszy mnie zauważył
- No jestem - wywróciłam oczami
- Sara! - krzyknął Harry, który podbiegł do mnie i mnie przytulił
- O co wam chodzi? - spytałam ironicznie
- Długo cię nie było. - powiedział już spokojniej loczek - martwiłem się!
- Bez przesady - zaśmiałam się i poszłam do kuchni gdzie siedziała Roksana, dołączyłam do niej
- Gdzie byłaś? - spytała
- Yyy no na spacerze ? - mruknęłam
- Z kim? - spytała unosząc jedną brew do góry
- Sama?
- Nie prawda! - zaśmiała się - co to był za chłopak ?
- Jaki? - zdziwiłam się, a po krótkiej chwili przypomniałam sobie że chodzi o Davida - Aaa ten, no to David znajomy.
- Jaki David ? - spytał właśnie wchodzący do kuchni Harry
- Znajomy - rzuciłam oschle
- No mam nadzieję - zaśmiał się i podszedł do mnie
- Zazdrośnik! - warknęłam obracając się do niego
- Yyy ja? Nieee - zaśmiał się cicho
- Tak Ty! - przewróciłam znowu oczami
- Pff! Zobaczysz dzisiaj w nocy! - poruszał zabawnie brwiami
- Mhmmmmm... - odpowiedziałam, wstałam z miejsca, poszłam do pokoju, wzięłam moją ulubioną koszule nocną ozdobioną koronką i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, umyłam zęby poczesałam włosy i wyszłam. Zobaczyłam siedzącego Harrego na łóżku, odłożyłam ubrania i poszłam obok niego, przejechałam opuszkami palców po jego torsie, a jemu momentalnie przeszły przyjemne dreszcze, było to widać, uśmiechnęłam się ukazując przy tym rząd białych ząbków. Nie chciałam wyjeżdżać, nie chciałam go tracić, wiem że będę tęsknić, cholernie tęsknić, ale robię to żeby on i Niall byli szczęśliwi.
Będzie brakowało mi jego oczu, ust, jego opiekuńczości, ciepła. Obrócił się do mnie i namiętnie pocałował tak jakby miał być to nasz ostatni pocałunek, w pewnym sensie tak było. Oddałam mu się, postanowiłam zrobić to co on chciał, takie nasze pożegnanie. Położył się na mnie dalej całując, muskał delikatnie moją szyję, czułam jego ręce wszędzie, podobało mnie się to, lubiłam jak to robi. On mnie rozumiał i nie zmuszał do niczego tak i było tym razem. Zszedł ze mnie i położył się obok, przytulił mnie bardzo mocno i wyszeptał do ucha "Kocham Cię". Znowu mnie zamurowało. Dwóch w jeden dzień serio? Wyprowadzka teraz dobrze mi zrobi! Odwróciłam się do niego i spojrzałam w oczy, które chciały mnie pochłonąć, czekał na jakąkolwiek odpowiedź, przysunęłam się do niego i pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek a ja wtuliłam się w jego tors, gładził mnie po plecach, wywołując u mnie senność. Po kilku minutach zasnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o godzinie 10. Westchnęłam dość głośno zapominając o tym że loczek jest koło mnie był taki słodki jak spał. Jego loki było wszędzie a usta lekko otworzone, na ten widok uśmiechnęłam się i wyszłam z łóżka, poszłam do łazienki ubrałam się w <KLIK> , umyłam zęby, włosy lekko pokręciłam i poszłam na dół.
- Cześć. - przywitałam się z Liamem i Roksi
- Dzień dobry - powiedzieli równocześnie
- Co dziś robicie? - spytałam i poszłam do lodówki, wyciągnęłam sok pomarańczowy i wlałam do szklanki.
- Hmm... może pójdziemy wszyscy na zakupy lub na spacer? - zaproponowała Roksana
- Ja odpadam, muszę odpocząć, ale weźcie Hazze!
- Na pewno nie chcesz?
- Nie. - uśmiechnęłam się i wypiłam sok, po czym zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam go i czekałam aż zielonooki przyjdzie. Patrzyłam się w okno i nagle usłyszałam oddech na mojej szyi. Harry.
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje. Chcesz coś na śniadanie?
- Nie jestem głodny, ale dzięki.
- Harry chodź idziemy! - podbiegła do nas Roksana
- Yyy ale gdzie? - zapytał
- Idziemy na miasto. - złapała go za rękę
- A Sara? - zapytał patrząc na mnie
- Nie chce iść - zrobiła dziwną minę a ja na to się cichutko zaśmiałam.
- Czemu nie chcesz iść? - zapytał
- Muszę odpocząć. -odpowiedziałam
- Okej jak chcesz. - podszedł do mnie i zaczął namiętnie całować. Pożegnalny pocałunek. Tak to był pożegnalny pocałunek.
- To pa! - oderwałam się od jego ust
- Pa - puścił mi oczko i wyszedł.
Zerwałam się miejsca i pobiegłam do pokoju. Wzięłam walizkę i spakowałam rzeczy, napisałam szybki list do Harrego "ja Ciebie też kocham Harry! Przepraszam za wszystko i dziękuje. Żegnaj...". Zaczęłam płakać, położyłam list na łóżku i wyszłam. Zatrzymałam pierwszą lepszą taksówkę i poprosiłam żeby taksówkarz zawiózł mnie na stację kolejową. Po 15 minutach byłam na miejscu, zapłaciłam, zabrałam walizkę i wyszłam. Skierowałam się aby kupić bilet do Mediolanu, zapłaciłam i czekałam aż mój pociąg nadjedzie. Po 20 minutach czekania, weszłam do środka i poszłam do swojego przedziału. Zaczęłam znowu płakać, musiałam się stać odpowiedzialna i tak zrobię. Znajdę prace, wynajmę mieszkanie, ponieważ tyle co mam przy sobie mi nie starczy. Wyłączyłam telefon, położyłam głowę na szybie i zasnęłam...
ROZDZIAŁ 7 <3 Nie jestem z niego zadowolona, ponieważ nie wyszedł tak jak chciałam :cc . Dziękuje Julii za to że mnie wspiera i tak dalej <3 ! Może jest trochę krótki, ale weny brak totalnie więc was przepraszam. Proszę kto czyta niech skomentuje, ponieważ daje mi to motywacje!
Pytanie do was : CO BĘDZIE Z NIALLEM ?
Pozdrawiam <3
Martyna xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)