sobota, 2 marca 2013

ROZDZIAŁ 7

Z PERSPEKTYWY SARY


Znasz to cholerne uczucie kiedy myślisz że wszystko jest dobrze a tak na prawdę nic nie jest?
Nie chciałam tego, nie chciałam że on się we mnie zakochał bo wiedziałam że będzie cierpieć.
Muszę wyjechać. Tak zniknę z ich życia i pokochają kogoś innego. Chce żeby Niall był szczęśliwy, Harry również. Usiadłam na ławce i płakałam jak małe dziecko, chciałam się komuś wyżalić, ale nie miałam komu, nie było tu nikogo kogo bym znała a tym bardziej nie było tu mojej najlepszej przyjaciółki. Było mi zimno, ale nie chciałam jeszcze wracać bałam się spojrzeć w te zielone tęczówki, które mnie zawsze uwodzą.
- Co taka młoda dama robi tutaj o tak później porze ? - usłyszałam męski głos za sobą, wystraszyłam się, serce zaczęło bić mi szybciej, cała drżałam w końcu było ciemno a ja nie znałam tego chłopaka może to jakiś gwałciciel ?! wytarłam łzy i powiedziałam bardzo cichutkie "nic".
Chłopak usiadł koło mnie i spojrzał w moje zapłakane oczy.
- Jestem David Anderson - powiedział piękny chłopak o niebieskich oczach, z grzywką, pięknym uśmiechem i podał mi rękę na przywitanie
- Ja jestem Sara Rain - złapałam jego cieplutką dłoń i przywitałam się
- Co tu robisz? - spytał
- Nic - powiedziałam bez żadnych uczuć i westchnęłam dość głośno
- Opowiedz mi coś o sobie! - zaproponował
- A więc jestem zwykłą dziewczyną, mam 17 lat, mieszkam w Londynie, a tutaj jestem tylko na wakacjach ze znajomymi, mam młodszą siostrę Jessice, mam rodziców i pieprzy mi się życie - westchnęłam - hmmm... to chyba tyle teraz ty! - lekko się uśmiechnęłam
- Jestem normalnym chłopakiem, mam 18 lat, też mieszkam w Londynie, tutaj przyjechałem do babci za parę dni wracam, nie mam rodzeństwa, mama zmarła, tata ciągle pracuje i nie ma go w domu. - powiedział na jednym wdechu - Co się stało ?
- Mój najlepszy przyjaciel mnie kocha, a jego przyjaciel do mnie zarywa, to strasznie skomplikowane. Nie wiem co czuje, jest mi cholernie trudno. - Znowu zalałam się łzami. Wiedziałam że mogę mu powiedzieć wszystko, chociaż znałam go parę minut, czułam się bezpieczna.
- Ej maleńka nie płacz. - powiedział, przytulił mnie i pogładził po głowie - posłuchaj głosu serca. - powiedział to i po tych słowach wskazał na serce.
- Wyjadę, znajdę prace stanę się odpowiedzialna - powiedziałam wtulając się w niego.
- Na pewno chcesz uciec od problemów? - dalej gładził mnie po głowie.
- Tak, to jest jedyne rozwiązanie. - mruknęłam
- Zostawisz mnie? - zaśmiał się cicho i zrobił smutną minkę.
- David... - oderwałam się od niego i spojrzałam mu w oczy - przepraszam, no ale cię nie znam, a ja muszę to zrobić.
- Wiem, żartowałem. Ale poznamy się prawda? - uśmiechnął się pokazując rząd białych zębów
- Jasne - odwzajemniłam uśmiech
- Idziemy się przejść? - spytał
- Możemy iść - odpowiedziałam i wstałam z ławki, zrobił to samo, objął mnie ramieniem i poszliśmy.
Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, próbował mnie rozśmieszyć i nawet wychodziło mu to.
- Powinnam już wracać, pewnie się martwią. - powiedziałam zatrzymując się, wyjęłam telefon, było parę nieodebranych połączeń ale zignorowałam to i spojrzałam na godzinę była 23 30. David poprawił mi humor, z czego się bardzo ciesze.
- Odprowadzić cie? - zapytał
- Z chęcią - uśmiechnęłam się pokazując przy tym swoje dołeczki, odwzajemnił uśmiech i znowu objął moją szyję ręką, było mi o wiele cieplej. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, a po 15 minutach byliśmy już koło mojego domu.
- Dasz mi swój numer? - zapytał
- Jasne. - uśmiechnęłam się, podał mi telefon i zapisałam dobrze mi znane cyferki
- Mieszkasz się blisko moich dziadków. - zaśmiał się
- Serio? A gdzie? - zapytałam
- Tam. - pokazał ręką na parę domów dalej
- No to się super! - Przytuliłam go na pożegnanie - Dobranoc David i dziękuje za dziś.
- Nie ma za co, ja tobie też dziękuje. Dobranoc - powiedział i pocałował mnie po przyjacielsku w czoło, oderwałam się od niego, weszłam do domu, ściągnęłam kurtkę, buty i ruszyłam do salonu.
- Wreszcie jesteś!! - krzyknął Liam, który jako pierwszy mnie zauważył
- No jestem - wywróciłam oczami
- Sara! - krzyknął Harry, który podbiegł do mnie i mnie przytulił
- O co wam chodzi? - spytałam ironicznie
- Długo cię nie było. - powiedział już spokojniej loczek - martwiłem się!
- Bez przesady - zaśmiałam się i poszłam do kuchni gdzie siedziała Roksana, dołączyłam do niej
- Gdzie byłaś? - spytała
- Yyy no na spacerze ? - mruknęłam
- Z kim? - spytała unosząc jedną brew do góry
- Sama?
- Nie prawda! - zaśmiała się - co to był za chłopak ?
- Jaki? - zdziwiłam się, a po krótkiej chwili przypomniałam sobie że chodzi o Davida - Aaa ten, no to David znajomy.
- Jaki David ? - spytał właśnie wchodzący do kuchni Harry
- Znajomy - rzuciłam oschle
- No mam nadzieję - zaśmiał się i podszedł do mnie
- Zazdrośnik! - warknęłam obracając się do niego
- Yyy ja? Nieee - zaśmiał się cicho
- Tak Ty! - przewróciłam znowu oczami
- Pff! Zobaczysz dzisiaj w nocy! - poruszał zabawnie brwiami
- Mhmmmmm... - odpowiedziałam, wstałam z miejsca, poszłam do pokoju, wzięłam moją ulubioną koszule nocną ozdobioną koronką i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, umyłam zęby poczesałam włosy i wyszłam. Zobaczyłam siedzącego Harrego na łóżku, odłożyłam ubrania i poszłam obok niego, przejechałam opuszkami palców po jego torsie, a jemu momentalnie przeszły przyjemne dreszcze, było to widać, uśmiechnęłam się ukazując przy tym rząd białych ząbków. Nie chciałam wyjeżdżać, nie chciałam go tracić, wiem że będę tęsknić, cholernie tęsknić, ale robię to żeby on i Niall byli szczęśliwi.
Będzie brakowało mi jego oczu, ust, jego opiekuńczości, ciepła. Obrócił się do mnie i namiętnie pocałował tak jakby miał być to nasz ostatni pocałunek, w pewnym sensie tak było. Oddałam mu się, postanowiłam zrobić to co on chciał, takie nasze pożegnanie. Położył się na mnie dalej całując, muskał delikatnie moją szyję, czułam jego ręce wszędzie, podobało mnie się to, lubiłam jak to robi. On mnie rozumiał i nie zmuszał do niczego tak i było tym razem. Zszedł ze mnie i położył się obok, przytulił mnie bardzo mocno i wyszeptał do ucha "Kocham Cię". Znowu mnie zamurowało. Dwóch w jeden dzień serio? Wyprowadzka teraz dobrze mi zrobi! Odwróciłam się do niego i spojrzałam w oczy, które chciały mnie pochłonąć, czekał na jakąkolwiek odpowiedź, przysunęłam się do niego i pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek a ja wtuliłam się w jego tors, gładził mnie po plecach, wywołując u mnie senność. Po kilku minutach zasnęłam.


NASTĘPNEGO DNIA


Obudziłam się o godzinie 10. Westchnęłam dość głośno zapominając o tym że loczek jest koło mnie był taki słodki jak spał. Jego loki było wszędzie a usta lekko otworzone, na ten widok uśmiechnęłam się i wyszłam z łóżka, poszłam do łazienki ubrałam się w <KLIK> , umyłam zęby, włosy lekko pokręciłam i poszłam na dół.
- Cześć. - przywitałam się z Liamem i Roksi
- Dzień dobry - powiedzieli równocześnie
- Co dziś robicie? - spytałam i poszłam do lodówki, wyciągnęłam sok pomarańczowy i wlałam do szklanki.
- Hmm... może pójdziemy wszyscy na zakupy lub na spacer? - zaproponowała Roksana
- Ja odpadam, muszę odpocząć, ale weźcie Hazze!
- Na pewno nie chcesz?
- Nie. - uśmiechnęłam się i wypiłam sok, po czym zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam go i czekałam aż zielonooki przyjdzie. Patrzyłam się w okno i nagle usłyszałam oddech na mojej szyi. Harry.
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje. Chcesz coś na śniadanie?
- Nie jestem głodny, ale dzięki.
- Harry chodź idziemy! - podbiegła do nas Roksana
- Yyy ale gdzie? - zapytał
- Idziemy na miasto. - złapała go za rękę
- A Sara? - zapytał patrząc na mnie
- Nie chce iść - zrobiła dziwną minę a ja na to się cichutko zaśmiałam.
- Czemu nie chcesz iść? - zapytał
- Muszę odpocząć. -odpowiedziałam
- Okej jak chcesz. - podszedł do mnie i zaczął namiętnie całować. Pożegnalny pocałunek. Tak to był pożegnalny pocałunek.
- To pa! - oderwałam się od jego ust
- Pa - puścił mi oczko i wyszedł.
Zerwałam się miejsca i pobiegłam do pokoju. Wzięłam walizkę i spakowałam rzeczy, napisałam szybki list do Harrego "ja Ciebie też kocham Harry! Przepraszam za wszystko i dziękuje. Żegnaj...". Zaczęłam płakać, położyłam list na łóżku i wyszłam. Zatrzymałam pierwszą lepszą taksówkę i poprosiłam żeby taksówkarz zawiózł mnie na stację kolejową. Po 15 minutach byłam na miejscu, zapłaciłam, zabrałam walizkę i wyszłam. Skierowałam się aby kupić bilet do Mediolanu, zapłaciłam i czekałam aż mój pociąg nadjedzie. Po 20 minutach czekania, weszłam do środka i poszłam do swojego przedziału. Zaczęłam znowu płakać, musiałam się stać odpowiedzialna i tak zrobię. Znajdę prace, wynajmę mieszkanie, ponieważ tyle co mam przy sobie mi nie starczy. Wyłączyłam telefon, położyłam głowę na szybie i zasnęłam...



ROZDZIAŁ 7 <3 Nie jestem z niego zadowolona, ponieważ nie wyszedł tak jak chciałam :cc . Dziękuje Julii za to że mnie wspiera i tak dalej <3 ! Może jest trochę krótki, ale weny brak totalnie więc was przepraszam. Proszę kto czyta niech skomentuje, ponieważ daje mi to motywacje!

Pytanie do was : CO BĘDZIE Z NIALLEM ?

Pozdrawiam <3

Martyna xx


2 komentarze:

  1. Nie ma za co! I do usług. :3 a rozdział fajny. Tylko mam przeczucie, że Sara złamie serce i Harremu i za razem Niallowi też. No trudno zostawiam to Tobie kochana! Weny życzę i do następnego ! :*****

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział <33
    Jak zawsze ! :D
    Fajnie by było gdyby Sara była z Harrym :)

    OdpowiedzUsuń